Ogólne

Łódź przeciera szlaki zielonym obligacjom


23 kwiecień 2021

Pandemia COVID-19 z jednej strony zabrała Łodzi 192 mln zł dochodu, z drugiej zaś powiększyła wydatki miasta o 70 mln zł. W efekcie musieliśmy zrewidować nasze priorytety inwestycyjne oraz szukać nowych sposobów ich finansowania. Stąd m.in. pomysł sięgnięcia po Zielone Obligacje, które są standardowym źródłem finansowania proekologicznych projektów – mówi Hanna Zdanowska Prezydent Miasta Łodzi.

 

Jak pandemia covid-19 oraz wprowadzone – chociażby – w 2019 r. zmiany w podatkach PIT i CIT wpłynęły na zdolność inwestycyjną Łodzi?

Hanna Zdanowska: Musieliśmy jeszcze raz przyjrzeć się planom i strategii inwestycyjnej miasta. Jeśli chodzi o twarde liczby w 2020 ograniczyliśmy wydatki o dziesiątki milionów złotych. To było zamrożenie pewnych wydatków i mniej istotnych inwestycji.

Z drugiej strony podjęłam decyzję, że najważniejsze strategiczne projekty muszą być kontynuowane. Pandemia przecież kiedyś się skończy, zaczniemy wracać do normalności. Dlatego inwestycje transportowe, rewitalizacja, projekt Nowego Centrum Miasta, inwestycje Inwestycje napędzają gospodarkę – zrobiliśmy wszystko, by z nich nie rezygnować.

Co do konkretnych liczb. Pandemia covid-19 wpłynęła na zmniejszenie dochodów miasta w 2020 r. o 192 mln zł oraz spowodowała zwiększenie wydatków na przeciwdziałanie covid -19 – wydaliśmy na to blisko 70 mln złotych. A ponieważ wiedzieliśmy, że na wyrównanie strat budżetowych nie mamy co liczyć – na inwestycje wyemitowaliśmy dodatkowe obligacje na kwotę 120 mln zł.

 

Jak Pani ocenia dostępność środków na proekologiczne inwestycje metropolii w projekcie Krajowego Planu Odbudowy?

Zgodnie z celami wyznaczonymi przez Unię Europejską w najbliższych latach Polska będzie dysponować środkami finansowymi na walkę z kryzysem klimatycznym o nieporównywalnej jak dotąd wysokości. Kwota dotacji w ramach KPO tj. 23,1 mld euro, z której ok 37% ma zostać przeznaczone na zieloną transformację na pewno robi wrażenie. Do tego doliczyć należy także 30% środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego oraz 37% środków Funduszu Spójności, które będą wdrażane w Polsce w oparciu o programy operacyjne wynikające z Umowy Partnerstwa na latach 2021-2027. One także będą wydatkowane na działania związane z klimatem, a do tego wybrane regiony będą miały także dostęp do Funduszu Sprawiedliwej Transformacji. Dlatego na dostępność środków w aspekcie uregulowań unijnych nie możemy narzekać. Problem pojawił się dopiero po opublikowaniu projektu Krajowego Planu Odbudowy. Jest w nim wiele zapisów, które wprost ograniczają dostępność środków na proekologiczne inwestycje dla największych polskich miast. Do najbardziej jaskrawych przykładów należy uniemożliwienie finansowania transportu szynowego w miastach, który jest niezmiernie ważny dla każdego dużego miasta w kraju i kluczowy z punktu widzenia redukcji emisji. Kolejnym budzącymi niepokój zapisami są te dyskryminujące jednostki samorządu terytorialnego inne niż miasta małe i średnie z pozyskania dofinansowania na działania z zakresu adaptacji do zmian klimatu takie jak zielona transformacja miast w celu osiągnięcia neutralności klimatycznej, na którą w ramach Instrumentu na rzecz Odbudowy i Zwiększania Odporności planuje się przeznaczyć 460,4 mln euro.

Sprzeciwiają się temu największe polskie miasta i Komisja Europejska. To Polskie metropolie generują najwięcej gazów cieplarnianych, a ich mieszkańcy najbardziej odczuwają skutki zmian klimatycznych. Proszę jednak zrozumieć, że my nie oczekujemy żadnych preferencji względem naszych mniejszych sąsiadów, z którymi w zgodzie współpracujemy od lat, ale chcemy równoprawnego i przejrzystego dostępu do środków Unii Europejskiej dla jednostek wszystkich szczebli samorządu terytorialnego naszego kraju, tak samo małych, średnich i największych miast bez względu na to, kto nimi rządzi i na kogo głosują jego mieszkańcy. Nasz niepokój budzi również zaplanowany sposób dystrybucji środków, które mają być w całości powierzone instytucjom centralnym. Większość samorządów ma uzasadnione obawy, że środki pochodzące z Unii Europejskiej pozostaną rozdysponowane tak jak miało to miejsce w przypadku Rządowego Funduszu Inwestycji Lokalnych czyli bez mierzalnych kryteriów, w procedurze selekcji owianej tajemnicą, bez żadnych protokołów z prac komisji oceniającej.

Jeśli zapisy KPO nie zostaną skorygowane lub doprecyzowane – największe polskie miasta stracą szansę na 100-procentowe finansowanie jednych z najważniejszych dla nas naszych mieszkańców inwestycji poprawiających ich jakość życia. W dobie systemowo wprowadzanych niekorzystnych z punktu widzenia samorządów zmian podatkowych, w sytuacji finansowej spowodowanej pandemią możliwość pozyskania 100% finansowania inwestycji prośrodowiskowych jest dla nas kluczowa. Cały czas mamy nadzieję, że nasze uwagi zostaną uwzględnione i z niecierpliwością czekam na publikację poprawionego dokumentu.

 

Łódź zdecydowała się sięgnąć po stosunkowo nowy instrument finansowania inwestycji tzw. zielone obligacje. Dlaczego?

 

Szukamy dobrych, sprawdzonych rozwiązań. W Krajach Europy Zachodniej to jest już standard, u nas rzeczywiście nowość. Inwestycje proekologiczne to projekty, wokół których jest nie tylko dobra atmosfera, ale mają także realny wpływ na poprawę stanu środowiska. Dlatego instytucje finansujące chętnie angażują się w tego typu przedsięwzięcia. Miasto jest pewnym i wypłacalnym partnerem, a dodatkowo inwestycje ekologiczne z reguły współfinansowane są z funduszy unijnych, co zwiększa ich bezpieczeństwo.

 

Czy skorzystanie z zielonych obligacji, które są jakby z nazwy dedykowane do finansowania projektów proekologicznych jest korzystniejsze niż finansowanie takich inwestycji „zwykłymi” obligacjami przychodowymi, czy typowymi instrumentami finansowymi, jak kredyt bankowy?

 

Emisja zielonych obligacji praktycznie nie różni się od emisji zwykłych obligacji ale poddana jest dodatkowo ocenie zewnętrznej firmy pod kątem:

  • wyboru konkretnych projektów do sfinansowania zielonymi obligacjami,
  • zarządzania środkami z emisji zielonych obligacji,
  • rozliczenia efektów ekologicznych realizowanych zielonych projektów,
  • raportowania w zakresie realizacji i wydatkowania środków,

co daje pełną przejrzystość dla potencjalnych inwestorów w zakresie inwestowania w zielone obligacje. Należy przypuszczać, że rynek zielonych obligacji będzie się rozwijał i miasto Łódź da przykład innym jednostkom samorządu terytorialnego do skorzystania z tego instrumentu finansowego.

 

Czy finansowanie inwestycji pieniędzmi z zielonych obligacji wyklucza, czy nie wyklucza możliwość skorzystania z unijnego dofinansowania dla inwestycji, innymi słowy, czy środki uzyskane z emisji zielonych obligacji mogą być tzw. wkładem własnym?

 

Korzystanie z emisji zielonych obligacji absolutnie nie wyklucza skorzystania z unijnego dofinansowania. Środki z emisji obligacji, w tym również z zielonych mogą stanowić wkład własny w finansowaniu inwestycji, a to pozwoli na realizowanie inwestycji bez udziału środków własnych.

 

Jakie inwestycje Łódź zamierza sfinansować emisją tych obligacji i jakie mają one znaczenie dla miasta?

Środki pozyskane w ten sposób przeznaczone zostaną na dwa proekologiczne projekty: budowę zbiorników retencyjnych przy Grupowej Oczyszczalni Ścieków i przebudowę torowiska na ul. Przybyszewskiego. Pierwsza z inwestycji nie jest może spektakularna wizerunkowo, ale przecież z punktu prawidłowego funkcjonowania miasta niezbędna. Torowisko na Przybyszewskiego to ważny element systemu transportu zbiorowego w Łodzi. Im szybciej zostanie wyremontowany, tym łatwiej będzie nam zachęcić łodzian do korzystania z MPK i odstawienia samochodów.

Jakie inne proekologiczne inwestycje miasto zrealizowało w ostatnim czasie, jakie inne miasto ma w planach?

Tych inwestycji jest mnóstwo: przede wszystkim w tereny zielone. Rozszczelniamy ścisłą zabudowę śródmiejską zielenią i eliminujemy miejskie wyspy ciepła poprzez wprowadzanie zieleni tam, gdzie jej dotychczas nie było, albo było jej niewiele; w ostatnich latach ciekawym rozwiązaniem stosowanym przez nas są nasadzenia formowanych lip drobnolistnych, które rosną na płasko przy drogach; w ramach rewitalizacji obszarowej rewaloryzujemy również parki i tworzymy parki kieszonkowe – kilka dni temu otworzyliśmy park kieszonkowy na Kilińskiego/Jaracza, za chwilę zaczniemy modernizację zabytkowego Parku Helenów. Tworzymy kolejne sztandarowe dla Łodzi woonerfy; wzorem holenderskim rozpoczęliśmy program tworzenia ogrodów fasadowych, zamiast betonu w przyziemiu budynków sadzimy krzewy, byliny i pnącza. Coraz większy nacisk kładziemy na bioróżnorodność – coraz popularniejsze są łąki kwietne, a we współpracy z Greenpeace stworzymy miejsce przyjazne owadom zapylającym. No i czekamy na decyzję ministerstwa w sprawie dofinansowania pilotażowego programu edukacji ekologicznej, który poza pakietem wiedzy, pozwoli nam stworzyć edukacyjne parklety i ogrody deszczowe w 100 łódzkich szkołach. Pomysłów na ekologię w Łodzi nie brakuje.

– rozmawiał Michał Cyrankiewicz – Gortyński