Ogólne

Nie 50, lecz 69 procent z PIT-ów dla samorządów


8 października 2021

– Wprowadzenie przez rząd Ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, czyli tzw. Polskiego Ładu zadłuży samorządy i doprowadzi do utraty przez nie płynności finansowej – mówi w rozmowie Hanna Zdanowska, prezydent Łodzi, zasiadająca w radzie Unii Metropolii Polskich.

Miasta Unii Metropolii Polskich obawiają się, że samorządy na wprowadzeniu Polskiego Ładu stracą miliardy złotych. Na których rozwiązaniach wprowadzanych przez rząd stracą - pani zdaniem - najwięcej?

Straty wynikające z zapowiadanych zmian w podatku PIT, który w połowie jest dochodem własnym gmin, powiatów i województw, to ubytek dla samorządów rzędu 11-12 mld zł rocznie. Tak szacowaliśmy to jeszcze kilka miesięcy temu. Ale okazuje się, że będzie jeszcze gorzej. Zgodnie z ogłoszonym 26 lipca projektem Ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych ten ubytek wyniesie 145 mld zł w ciągu 10 lat!

Co to oznacza dla samorządów?

Bez uzupełnienia strat w bieżących dochodach, aż 59 miast na prawach powiatu, 139 powiatów i 915 gmin utraci płynność finansową. Chyba że drastycznie zmniejszą swe wydatki bieżące. Ale oznaczałoby to rezygnację z większości niezbędnych inwestycji lub obniżenie jakości świadczonych obywatelom podstawowych usług publicznych. A tego nikt nie chce. Dlatego to będzie katastrofa finansów samorządowych.

Czy według pani rząd przyjmie poprawki proponowane przez UMP?

Nie wiem. Rząd realizuje swoją politykę. Proponowane zmiany dodatkowo zadłużą samorządy. A my nie chcemy i nie mamy prawa aż tak się zadłużać. Chcemy, by pieniądze wypracowane w formie podatków przez naszych mieszkańców trafiały z powrotem do gmin. Z tych środków ruszają inwestycje, remonty i kupowane są tramwaje i autobusy.

Co proponujecie?

Najprostsze rozwiązanie to zwiększenie udziału samorządów w PIT z 50 do 69 proc. PIT wypracowują przecież nasi mieszkańcy. Skoro rząd nie chce dzielić się podatkiem VAT i zabiera go w całości – powinien samorządom uczciwie zrekompensować straty ich większym udziałem w PIT. Każde inne rozwiązanie to będzie strata finansowa dla polskich gmin i miast. Już teraz Łódź dopłaca np. do edukacji ponad 0,5 mld zł rocznie, bo centralna subwencja od dawna nie pokrywa (choć wg ustawy powinna) wszystkich samorządowych wydatków na ten cel. Chcemy wierzyć, że w programie rządowym nie chodzi o sięgnięcie do kieszeni Polaków.

Na jaką kwotę z Polskiego Ładu liczy Łódź?

Proponowane przez rząd zmiany są mało znaczące dla dużych i bardziej rozwiniętych gmin, w tym dla Łodzi. Ze względu na zastosowanie kryterium dochodowego lub rozwojowego przy udzielaniu rządowego wsparcia, większość pieniędzy zostanie skierowanych do mniej zamożnych gmin. To dobrze. Jestem za szybszym rozwojem biedniejszych gmin. Ale rząd robi to kosztem metropolii i ich blisko 10 milionów mieszkańców. Robi to tym samym kosztem znaczącego osłabienia centrów rozwojowych ważnych dla całego kraju i jego przyszłości. Dziś Ministerstwo Finansów proponuje rekompensatę na 2022 rok dla Łodzi w wysokości 177 mln zł.

Ponadto od 2023 r ma być wypłacana subwencja rozwojowa. Z tej puli trudno określić, ile otrzymamy. Szacujemy, że będzie to ok. 40-44 mln zł rocznie. A w 2022 r. ubytki mogą wynieść ok. 325 mln zł, co daje stratę w wysokości 148 mln zł. Oznacza to, że statystyczny mieszkaniec Łodzi czy Wrocławia utraci w ten sposób w swej miejskiej kasie ponad 200 zł rocznie. Czy rząd w ogóle zapytał kilkanaście milionów mieszkańców polskich miast i gmin, czy się na taki deficyt się zgadzają?

Nie obawiają się państwo, że w razie zmniejszenia miejskich budżetów rząd będzie zrzucać winę za to na samorządowców? Tak było np. przy wzroście opłat za wywóz śmieci?

Istnieje takie ryzyko. Choć w porządnie zarządzanym państwie silne, także finansowo, samorządy to podstawa rzeczywistej, a nie jedynie pozornej demokracji, fundament gospodarczego rozwoju całego kraju, partycypacji społecznej, rosnącej jakości życia obywateli. Jeśli zaś popatrzeć na ten problem szerzej, od razu widać, że i w Europie, i na świecie, na osłabianiu, w tym finansowym, samorządów lokalnych, zależy dziś wyłącznie rządom marnie radzącym sobie z wyzwaniami rozwojowymi, a co gorsze – z wymogami demokracji. Dlatego wierzę, że w Polskim Ładzie nie chodzi docelowo o to, żeby „nie było niczego”. I wciąż chcę wierzyć, że ten rząd jest jednak zdolny do głębszej propaństwowej refleksji. Nie wyobrażam sobie, że nagle będziemy musieli zrezygnować z wydatków na zajęcia sportowe, kulturalne czy edukacyjne dla dzieci. Ja nie wycofam się z małych inwestycji na osiedlach: nowych chodników, trawników, placów zabaw, parków kieszonkowych.