Ogólne

Pandemia była testem w zarządzaniu


31 maja 2021

– Miasto jest wspólnotą, w której trzeba dbać o interes wszystkich mieszkańców – mówi Jacek Jaśkowiak, prezydent Poznania i członek rady Unii Metropolii Polskich.

Jak pandemia wpłynęła na zarządzanie miastem?

Jacek Jaśkowiak: Różnica jest ogromna. Pandemia była testem sprawności zarządzania i odpowiedzialności. Wymagała wprowadzenia wielu doraźnych działań i szybkich decyzji, jak choćby ta o zamknięciu szkół. W Poznaniu podjęliśmy ją jako pierwsi, jeszcze zanim zrobił to rząd. Ale pandemia wyzwoliła też dużo dobra. Pokazała to, co u naszych mieszkańców jest najpiękniejsze – solidarność, gotowość niesienia pomocy. To poznaniacy i poznanianki wsparli finansowo m.in. DPS-y, czy szpital. Pandemia przyspieszyła też szereg innych procesów.

Jakich?

Zwiększyła znaczenie internetu. Sam rynek e-commerce wzrósł z poziomu 8 proc. do 24 proc. Stawia to w trudnej sytuacji wiele galerii handlowych, część z nich zapewne nie wytrzyma tej zmiany i zbankrutuje. Musimy na te zmiany reagować i już teraz szukać pomysłów na inne zagospodarowanie tych miejsc.

W Poznaniu oraz innych dużych miastach w ostatnich latach otworzyło się wiele nowych galerii. Handel przeniósł się z ulic do obiektów wielkopowierzchniowych.

Pandemia przyspieszyła zmiany w biznesie, znacznie więcej osób niż wcześniej zamawia produkty przez internet. Stąd plany, żeby w miejscu galerii powstawały biura czy mieszkania. Jest dla nas jasne, że nie wszystkie galerie są w stanie wytrzymać rozwój cyfryzacji.

Będzie więcej biur w sytuacji, gdy wielu pracowników pracuje nadal zdalnie lub hybrydowo?

Mamy wyraźny sygnał z rynku, że jest zapotrzebowanie na biura. Obecna sytuacja jest okresem przejściowym. Praca w domu, gdy obok są dzieci, nie jest łatwa. Wiele osób ucierpiało z powodu ograniczenia kontaktów społecznych. Praca zdalna nie zastąpi pobytu w biurze, urzędzie i bezpośredniego kontaktu. Chociaż, z pewnością, część zadań przeniesie się na stałe do internetu.

Wspominał pan o doraźnej pomocy dla szpitali. To przykład aktywnego społeczeństwa obywatelskiego. Czy rola mieszkańców w tworzeniu miasta jeszcze się zwiększy po pandemii?

Miasto to wspólnota obywatelska i nie wyobrażam sobie, żeby mieszkańcy nie uczestniczyli w jego tworzeniu. Ta solidarność, którą pokazali, jest bardzo ważna, ale nie zastąpi systemowych rozwiązań na poziomie samorządowym i krajowym. Jestem zwolennikiem sprawnego działania komórek miejskich i państwa. Dlatego wierzę, że wyciągniemy wnioski z pandemii i jako kraj więcej zainwestujemy w ochronę zdrowia. Doraźne akcje są bardzo ważne w momentach kryzysowych, ale w czasach stabilizacji ważniejsze są działania systemowe.

 

Tak jak w przypadku korporacji, gdzie planuje się działania inwestycyjne na wiele miesięcy do przodu?

W działaniu miasta celem nie jest zysk, bo jest wielu akcjonariuszy – w Poznaniu to 540 tys. mieszkańców. To zasadnicza różnica. Natomiast struktura działalności miasta i korporacji jest podobna. Miasto jest wspólnotą składającą się z mniejszych jednostek. W Poznaniu są to osiedla, których jest 42. Kierowanie tak rozległą strukturą wymaga dokonywania ciągłych korekt – jeśli chcemy dbać o interes wszystkich mieszkańców. Zamożni, bezdomni, młodsi i starsi – każdy musi czuć się u nas dobrze. To wielkie wyzwanie, ale pandemia pokazała, że to działa. A w zarządzaniu miastem trzeba mieć plany długoterminowe.

Co dla mieszkańców jest najważniejsze po pandemii?

Mieszkańcy chcą wrócić do normalności, cieszą się, że nie muszą nosić masek na świeżym powietrzu. Doskwiera im brak spotkań towarzyskich i służbowych, przez wiele miesięcy słyszeli jedynie dźwięk syren karetek pogotowia. Wierzę, że szczepienia spowodują, iż dzieci na stałe wrócą do szkół, a studenci na uczelnię.

Podczas pandemii wiele osób zweryfikowało swoje potrzeby i okazało się, że kultura czy rozrywka nie były niezbędne do życia. Teraz po wielu miesiącach obostrzeń wracamy do życia sprzed covidu, w tym do kin i teatrów. Czy w takim razie pandemia pokazała, że coś nie jest potrzebne do życia?

Niedawno słuchałem ciekawego wywiadu architekta Jana Gehla, który wprowadził w Kopenhadze szereg zmian korzystnych dla mieszkańców, przez co później był zapraszany przez inne miasta np. Nowy Jork, które chciały skorzystać z jego pomysłów i doświadczeń. Gehl powiedział, że wiemy więcej o potrzebach goryla górskiego w Afryce niż człowieka. Co z tego, że ktoś ma 5 tys. znajomych na Facebooku, jeśli czuje się samotny? Miasto to zbiorowisko ludzi, a nie budynków. Trzeba wyciągać wnioski z samotnego mieszkania w czterech ścianach lub spędzania godzin w korku. Rozwój miast, także technologiczny, nie może być ślepą uliczką. Wpatrywanie się tylko i wyłącznie w ekrany smartfonów czy tabletów nie zastąpi bezpośredniego spotkania z drugim człowiekiem.

Internet powinien być jedynie dodatkiem, a nie podstawowym rozwiązaniem w funkcjonowaniu firm i miast?

Każdy ma inne doświadczenia z pandemii, ale mnie brakowało bezpośredniego kontaktu z mieszkańcami czy moją mamą, którą chcieliśmy chronić przed zakażeniem się. Dlatego cieszę się, że wracamy do normalnej pracy.