Ogólne

Postanowienia KPO mogą jeszcze ulec zmianie


10 maj 2021

Przedłożony Komisji Europejskiej przez polski rząd Krajowy Plan Odbudowy, chociaż lepszy od pierwowzoru nadal zawiera wiele niedoróbek i zapisów – mówiąc delikatnie – kontrowersyjnych. Jest jeszcze czas na jego poprawienie. Strona Samorządowa Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego liczy, że przy wsparciu UE uda się skłonić rząd do wykreślenia z jego treści najbardziej kontrowersyjnych zapisów, jak np. zapowiedź centralizacji szpitali z jednej strony, a z drugiej wprowadzić regulacje gwarantujące samorządom udział w zarządzaniu i kontroli wydatkowanych środków.

– Krajowe Programy Odbudowy i Zwiększenia Odporności złożyło Komisji Europejskiej 14 państw członkowskich Unii Europejskiej, w tym Polska. Obecnie – w przeciągu 2 miesięcy – Komisja Europejska we współpracy z Parlamentem Europejskim będzie dokumenty te konsultować z rządami poszczególnych państw. Ten dwumiesięczny okres to niezbędne minimum, co oznacza, że KE może zadecydować o jego przedłużeniu na czas niezbędny na dokończenie konsultacji – mówił Jan Olbrycht, Europoseł do PE. – Nie jest więc prawdą, że dokument, który m.in. polski rząd wysłał do Komisji Europejskiej jest ostateczny i nic w jego zapisach nie może zostać już zmienione – wyjaśniał.

Unijne alibi dla centralizacji szpitali

To dobra wiadomość dla strony samorządowej, ale też i innych interesariuszy, m.in. organizacji pozarządowych, czy organizacji reprezentujących biznes i pracodawców: istnieje jeszcze szansa na wprowadzenie do treści KPO pożądanych zapisów, doprecyzowanie istniejących lub usunięcie szkodliwych.

Andrzej Porawski, Sekretarz Strony Samorządowej KWRiST przypomniał, że samorządy cały czas rozmawiają z rządem na temat KPO. Prace toczą się w rakach specjalnego rządowo – samorządowego zespołu, którego pierwsze posiedzenie odbyło się 5 maja br. – Dzięki zaangażowaniu takich osób jak Jacek Karnowski, Prezydent Sopotu, czy Krzysztof Żuk, Prezydent Lublina nasze działania zaczynają przynosić efekty – mówił Andrzej Porawski. – W pożądanym przez samorządy kierunku wydają się iść w szczególności rozmowy dotyczące Komitetu Monitorującego. Mamy już pierwsze ustne deklaracje, że nasze propozycje co do składu i liczebności zostaną przez rząd uwzględnione. Oczywiście czekamy na ich oficjalne potwierdzenie – informował.

Andrzej Porawski zwrócił się jednocześnie do Jana Olbrychta o wsparcie – na forum europejskim – innych zgłaszanych przez samorządy postulatów dotyczących zmiany treści KPO. – Chcemy, aby Komisja Europejska podczas rozmów z polskim rządem wzięła pod uwagę nasze, samorządowe postulaty dotyczące m.in. zakładanych w KPO zmian w systemie ochrony zdrowia, które mogą doprowadzić do centralizacji samorządowych szpitali, na którą w Polsce nie ma zgody – wskazywał.

Wątek ten kontynuował Grzegorz Kubalski, Wicedyrektor Związku Powiatów Polskich wskazując, że polski rząd dopisał do KPO zmianę zasad nadzoru nad samorządowymi szpitalami w ostatniej chwili, wbrew wcześniejszym ustaleniom ze stroną samorządową. – Ostateczną wersję KPO rząd przesłał samorządom w środę 28 kwietnia, o godzinie 23:58 z zastrzeżeniem, że rząd czeka na opinie do 30 kwietnia. Znalazły się w niej zapisy, których nie było w pierwotnej wersji m.in. o zmianie zasad nadzoru nad służbą zdrowia, co de facto oznacza centralizację szpitali samorządowych. Moim zdaniem jest to postępowanie zamierzone, przed którym przestrzegałem w trakcie konsultacji: rząd chce mieć unijne alibi do przeprowadzenia centralizacji służby zdrowia. Chce mieć argument, że takie zmiany wynikają z zatwierdzonych przez Komisję Europejską dokumentów i dlatego muszą zostać zrealizowane – mówił Grzegorz Kubalski, dodając, że realizowana przez rząd polityka nie pokazuje dobrej woli. – Polityka rządu zmierza do przetrzymania partnerów samorządowych i społecznych przez okres zatwierdzania KPO na poziomie unijnym, a następnie do stworzenia takich zasad wdrażania i kontroli, które rządowi będą odpowiadać – wskazywał Dyrektor Kubalski.

Wątpliwości wokół pożyczkowej części KPO

Pieniądze, które Polska w ramach Europejskiego Funduszu Odbudowy i Zwiększenia Odporności ma otrzymać składać się będą z dwóch części: bezzwrotnej i zwrotnej (pożyczkowej). Co ważne ta część pożyczkowa oznacza, że to polski rząd pożyczy pieniądze, które będzie musiał następnie do unijnego budżetu zwrócić. Nie oznacza to jednak, że pieniądze te będą musiały być oddawane przez beneficjentów końcowych tych środków. – Tutaj decyzja należy do rządu, a Komisji Europejskiej nie będzie interesować, czy pożyczone przez Polskę pieniądze rząd rozda beneficjentom w formie bezzwrotnych grantów, czy pożyczek.

Samorządy mają jednak zastrzeżenia. Z treści KPO wynika bowiem, że intencją polskiego rządu jest to, aby beneficjenci części pożyczkowej pomoc musieli oddać.

Zwróciła na to uwagę Unia Metropolii Polskich im. Pawła Adamowicza, w swoim oficjalnym, zgłoszonym do projektu KPO stanowisku.

– W części KPO dotyczącej pożyczek nie określono warunków oraz zasad, na których będą one udzielane – mówił Tomasz Fijołek, Dyrektor Biura UMP. – Mimo zapewnień i deklaracji ta sprawa jest ciągle otwarta. Nie ma informacji o wysokości oprocentowania pożyczek, czy zasad jej spłaty. Nie ma też jasnych kryteriów ewentualnego umarzania tych pożyczek. Co więcej w samej treści KPO znaleźć można sprzeczne informacje na temat warunków udzielania samorządom pomocy z części pożyczkowej. Z jednej strony bowiem dokument mówi o umarzaniu pożyczek, a z drugiej wskazuje, że intencją rządu jest, aby to beneficjenci końcowi te pożyczki zwracali – mówił Dyrektor Fijołek.

W swoim stanowisku Unia metropolii Polskich zwracała także uwagę na fakt, że obecnie obowiązujące przepisy określające limity zadłużania się samorządów mogą stanowić dla wielu miast, gmin, czy powiatów barierę w dostępie do pożyczek z KPO.

– Pożyczki będą stanowiły realne wsparcie dla samorządów tylko wówczas, gdy oferowane oprocentowanie będzie korzystniejsze od rynkowego – to po pierwsze. Po drugie mechanizm spłaty tych pożyczek musiałby podlegać wyłączeniu z limitu zadłużenia o którym mowa w art. 242 i art. 243 ustawy o finansach publicznych. Brak takiego wyłączenia spowoduje, że wiele samorządów nie będzie mogło z tej formy wsparcia skorzystać – wyjaśniał Tomasz Fiołek.

Również w ocenie Krzysztofa Iwaniuka, Wójta Gminy Terespol i Przewodniczącego Zarządu Związku Gmin Wiejskich RP „przypisanie” samorządów do części pożyczkowej KPO może spowodować, że duża ich część pozostanie biernymi obserwatorami wydatkowania tych środków. – Trzy czwarte gmin wiejskich, miasteczek i małych miast dysponuje nadwyżką operacyjną na poziomie błędu statystycznego. To powoduje, że nie będą one w stanie skorzystać ze środków pomocowych udzielanych w formie zwrotnej, czy takich, których udzielenie wiąże się z koniecznością zapewnienia wkładu własnego. Dlatego apeluję o większe uwzględnienie samorządów w części grantowej funduszu, z której pomoc udzielana jest bezzwrotnie i bez konieczności zapewnienia wkładu własnego przez beneficjenta – mówił Krzysztof Iwaniuk, dodając, że w KPO nie widać propozycji zmian systemowych, dotyczących np. zreformowania systemu dochodów JST. – W ogóle w dokumencie tym samorządy zostały zredukowane do roli pomocnika rządowych agend, przynajmniej jeżeli chodzi o wdrażanie pomocy – dodawał Przewodniczący Zarządu ZGW RP.

Czy KPO to samosprawdzająca się przepowiednia

Uczestniczący w dyskusji przedstawiciele organizacji pozarządowych zwracali – w dużej mierze – uwagę na słabość opisanych w KPO wskaźników, które mają mierzyć osiągnięcie założonych w tym dokumencie celów. – Zostały one tak skonstruowane, że w zasadzie trudno będzie wskazać, w jakim stopniu dany efekt został osiągnięty dzięki realizacji KPO – mówiła Sonia Bucholc z Konfederacji Lewiatan. – Czytając dokument ma się wrażenie, że został on skonstruowany tak, przeszedł przez unijną weryfikację. Jest w nim dużo szumnych tytułów o równości kobiet i mężczyzn, równości w zatrudnieniu, niezawisłości sądów, czy likwidacji ograniczeń utrudniających prowadzenie działalności gospodarczej, ale za tymi tytułami nie kryją się konkrety, a jedynie odwołania do nieistniejących lub dopiero mających powstać w przyszłości dokumentów. Rząd też chwali się w nim wątpliwymi sukcesami np. wzrostem liczby grzywien, jako narządza uszczelniania systemu podatkowego, czy wprowadzeniem tzw. estońskiego CIT, którego poziom skomplikowania jest taki, że zdecydowało się z niego skorzystać jedynie 362 podmioty w Polsce – wyliczała Sonia Bucholc.

Z kolei Wojciech Warski, ekspert Business Centre Club ds. Przedsiębiorczości i Gospodarki podzielił się obawami, że zapisane w KPO pieniądze na wsparcie dla Małych i Średnich Przedsiębiorstw trafią nie do tych podmiotów, a do spółek Skarbu Państwa. – Obawiam się, że wsparcie, które w założeniu wesprzeć wydrenowany z zasobów własnych sektor małych i średnich przedsiębiorstw, trafi nie do sektora prywatnego, a do Spółek Skarbu Państwa – mówił Wojciech Warski.