Publikacja GUS „Liczba osób, przebywających w Polsce, na podstawie tzw. śladów życia - stan na 31.12.2025” pokazuje, że liczba osób faktycznie przebywających w Polsce jest wyraźnie wyższa niż wynikało z dotychczasowych statystyk. Według stanu na koniec 2025 roku, w Polsce faktycznie przebywało 38 860 179 osób. To o ponad 1,52 miliona osób więcej (+4%) w porównaniu z dotychczasowym stanem populacji podawanym w Banku Danych Lokalnych (37 332 510 osób). Wykorzystanie danych administracyjnych pozwoliło także precyzyjniej oszacować liczbę cudzoziemców. W całym kraju mieszka ich blisko 2,3 mln, co stanowi 6 proc. populacji.
Jak liczone są „ślady życia”?
Nowa metoda szacowania liczby mieszkańców to efekt wdrażania unijnego rozporządzenia ESOP (2025/2458), które zacznie w pełni obowiązywać w pierwszym kwartale 2028 roku. W odróżnieniu od tradycyjnych statystyk demograficznych opartych na spisie powszechnym i bilansach urodzeń/zgonów, nowe badanie opiera się na identyfikacji "śladów życia" - czyli aktywności odnotowanej w bazach administracyjnych. Nowa definicja uznaje za mieszkańca osobę, która realnie przebywa w kraju przez co najmniej 12 miesięcy (ludność rezydująca), niezależnie od obywatelstwa.
Przy szacowaniu liczby mieszkańców GUS wykorzystuje dane pochodzące m.in. z ZUS, NFZ, Ministerstwa Finansów, systemu edukacji oraz Urzędu do Spraw Cudzoziemców. Na ich podstawie identyfikowana jest aktywność osób pod konkretnymi adresami.
- Samorządy od wielu lat funkcjonowały w rzeczywistości, w której statystyki nie oddawały w pełni prawdziwej liczby mieszkańców. Za każdą dodatkową osobą, którą pokazują nowe dane, stoi pasażer komunikacji miejskiej, uczeń, pacjent czy podatnik. Nowe dane GUS pozwalają lepiej zobaczyć, ilu ludzi faktycznie mieszka w naszych miastach - podkreśla Marcin Wojdat, dyrektor Centrum Analiz i Badań Unii Metropolii Polskich (UMP). - Trudno skutecznie planować rozwój miasta, jeśli nie wiemy ilu osób tak naprawdę to dotyczy. Każde narzędzie, które pomaga lepiej określić liczbę mieszkańców faktycznie żyjących w danym mieście ma dla samorządów dużą wartość - dodaje.
To nie tylko Polacy. Cudzoziemcy współtworzą obraz współczesnych metropolii
To właśnie w największych polskich miastach nowe dane pokazują największe różnice między oficjalnym bilansem ludności a liczbą osób faktycznie tam mieszkających.
Warszawa przekroczyła próg 2 mln mieszkańców. Według danych opartych na „śladach życia” przebywa w niej 2,08 mln osób, czyli o 208,3 tys. więcej niż wynika z bilansu ludności. Jednocześnie 301 tys. mieszkańców stolicy to cudzoziemcy, którzy stanowią 15% populacji miasta.
Wrocław okazał się miastem z największym procentowym niedoszacowaniem liczby mieszkańców. Faktycznie mieszka tam blisko 788 tys. osób - o 115,1 tys. więcej niż wynika z bilansu ludności (+17%). Co piąty mieszkaniec miasta jest cudzoziemcem, a ich liczba sięga 154 tys. osób.
Kraków liczy faktycznie 897 tys. mieszkańców, czyli o 80,5 tys. więcej niż wynika z oficjalnych danych. Cudzoziemcy stanowią tam 11% mieszkańców (101 tys. osób).
Łódź zamieszkuje niemal 699 tys. osób - o 58,7 tys. więcej niż wskazuje bilans ludności. Wśród nich jest ponad 72 tys. cudzoziemców, czyli 10% mieszkańców miasta.
Poznań ma w rzeczywistości ponad 590 tys. mieszkańców, o 55,9 tys. więcej niż wynika z oficjalnych statystyk. Cudzoziemcy stanowią tam 13% populacji, czyli blisko 74 tys. osób.
Tak duża liczba cudzoziemców pokazuje, że stali się oni ważną częścią polskich metropolii. Nie tylko jako mieszkańcy, lecz także uczestnicy życia gospodarczego i społecznego.
Dlaczego to ważne dla samorządów?
Dla samorządów liczba mieszkańców to nie tylko statystyka. Od niej zależy organizacja transportu publicznego, planowanie miejsc w żłobkach i szkołach, rozwój infrastruktury czy ocena potrzeb zdrowotnych mieszkańców. Im pełniejszy obraz rzeczywistej liczby mieszkańców, tym łatwiej dopasować usługi publiczne do faktycznych potrzeb miasta.



