Ogólne

Sygnalista nie może ponosić negatywnych konsekwencji swych działań


13 sierpnia 2021

- Dyrektywa w sprawie sygnalistów formułuje minimalne standardy i określa m.in. warunki objęcia ochroną osób dokonujących zgłoszenia, w tym osób dokonujących ujawnienia publicznego, oraz zidentyfikowanych osób dokonujących zgłoszeń anonimowych. Obowiązująca w Urzędzie m.st. Warszawy procedura wszystkie te najważniejsze elementy realizuje. W szczególności opisuje zasady zgłaszania zauważonych przypadków nadużyć, w tym korupcji. Określa procedury ich wyjaśniania. Zawiera także postanowienia, które mają gwarantować ochronę zarówno zgłaszającemu, jak i podejrzanemu – mówi Krzysztof Łojek, Pełnomocnik Prezydenta m.st. Warszawy ds. etyki i polityki antykorupcyjnej, Zastępca Dyrektora Biura Zgodności.

W jaki sposób Warszawa przygotowuje się do wejścia w życie przepisów Dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2019/1937 z 23 października 2019 r. w sprawie ochrony osób zgłaszających naruszenia prawa Unii (Dz.Urz.UE.L. Nr 305, str. 17), czyli tzw. sygnalistów?

Krzysztof Łojek: Jesteśmy w o tyle dobrej sytuacji, że przyjęcie dyrektywy w sprawie ochrony sygnalistów zbiegło się z podejmowanymi przez warszawski ratusz działaniami związanymi z przeciwdziałaniem zjawiskom korupcyjnym.

W maju 2019 r. przyjęta została Polityka antykorupcyjna m.st. Warszawy wraz z procedurami reagowania na zidentyfikowane przypadki nadużyć, w tym korupcji w Urzędzie m.st. Warszawy. Jednocześnie istniejące od sierpnia 2013 r. stanowisko Pełnomocnika Prezydenta m.st. Warszawy ds. etyki zostało zastąpione stanowiskiem Pełnomocnika ds. etyki i polityki antykorupcyjnej. Na początku 2020 r. powołane zaś zostało Biuro Zgodności, które zajmuje się m.in. zarządzaniem ryzykiem, współpracą z organami państwowymi, analizą oświadczeń majątkowych, a także przeciwdziałaniem nadużyciom oraz zapewnieniem kanału komunikacji do zgłaszania informacji o takich nieprawidłowościach i nadużyciach.

To wszystko może wydawać się bez związku z tematem ochrony sygnalistów. Tak jednak nie jest. Przeciwdziałanie zjawiskom korupcyjnym wiąże się bowiem m.in. z koniecznością zapewnienia odpowiedniej ochrony osobom zgłaszającym, procedur weryfikacji zgłoszeń, a także zapewnienia ochrony osobom, których zgłoszenie dotyczy. Tego wymaga od nas zasada domniemania niewinności. Występuje tu zatem wiele podobieństw, myślę też że posiadanie doświadczenie pozwoli nam lepiej rozwiązać problemy, które z pewnością pojawią się po wejściu w życie dyrektywy i implementujących ją przepisów krajowych.

Na ile obowiązująca w Urzędzie m.st. Warszawy procedura jest zgodna ze standardami wyznaczonymi przepisami dyrektywy?

Dyrektywa formułuje minimalne standardy i określa m. in. warunki objęcia ochroną osób dokonujących zgłoszenia, w tym osób dokonujących ujawnienia publicznego, oraz zidentyfikowanych osób dokonujących zgłoszeń anonimowych. Wskazuje na konieczność opracowania i wdrożenia wewnętrznych kanałów i procedur dokonywania zgłoszeń, wraz z doprecyzowaniem działań następczych; formułuje obowiązek wprowadzenia rejestru wszystkich przyjętych zgłoszeń. Nakazuje także wprowadzenie środków ochrony i wsparcia zarówno osób dokonujących zgłoszenia, jak i osób których zgłoszenie dotyczy.

Obowiązująca w Urzędzie m.st. Warszawy procedura wszystkie te najważniejsze elementy realizuje. W szczególności opisuje zasady zgłaszania zauważonych przypadków nadużyć, w tym korupcji. Określa procedury ich wyjaśniania. Zawiera także postanowienia, które mają gwarantować ochronę zarówno zgłaszającemu, jak i podejrzanemu.

Dyrektywa przewiduje możliwość dokonywania zgłoszeń anonimowo. Czy istniejące w Urzędzie m.st. Warszawy rozwiązania pozwalają na zachowanie anonimowości zgłaszającemu nadużycie.

Tak. Mamy tzw. bezpieczna linię i inne kanały umożliwiające dokonanie zgłoszenia anonimowo. Oczywiście rozwiązania te nie są doskonałe, ponieważ nie dają możliwości zachowania kontaktu ze zgłaszającym, który chce pozostać anonimowym. Obecnie staramy się rozwiązać ten problem. Zamierzamy stworzyć system komunikacji, który z jednej strony zapewni zgłaszającemu pełną anonimowość, z drugiej zaś pozwoli utrzymać z nim kontakt. Chcemy, aby to był system zbliżony do tego, z którego korzysta OLAF, czyli Europejski Urząd ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych.

Jakie inne problemy dostrzega Pan w istniejącym w Urzędzie m.st. Warszawy systemie?

Cały czas pracujemy nad udoskonaleniem systemu ochrony osób zgłaszających nadużycia, zwłaszcza przed tzw. działaniami odwetowymi, np. wykluczenie, czy nękanie oraz związanymi z ochrona praw pracowniczych (ochrona przed zwolnieniem, czy zmianą warunków pracy i płacy na mniej korzystne). Zwłaszcza te ostatnie wymaga wymiany informacji pomiędzy różnymi komórkami Urzędu m.st. Warszawy, a to powodować może problem skuteczności ochrony danych osób zgłaszających, które mamy obowiązek zachować w tajemnicy.

Nie jest to zresztą wyłącznie nasz, warszawski problem, dlatego mam nadzieję, że wspólnie, w gronie ekspertów z Miast Unii Metropolii Polskich uda nam się znaleźć dla niego odpowiednie rozwiązanie. Takie, które z jednej strony zapewni ochronę pracowniczą zgłaszającemu, a z drugiej nie będą stanowić zagrożenia dla ujawnienia jego tożsamości.

Nie mniej ważna jest chyba ochrona osoby, której zgłoszenie dotyczy?

Oczywiście. Dlatego postępowanie wyjaśniające musi być prowadzone w sposób gwarantujący – na ile to możliwe – anonimowość takiej osobie. Dlatego też wszystkie osoby zaangażowane w postępowanie wyjaśniające są zobowiązane do dochowania tajemnicy, a dokumenty związane z takim postępowaniem są przechowywane w bezpiecznym systemie informatycznym. Również kopie papierowe tych dokumentów są przechowywane w sposób gwarantujący, że osoby nieupoważnione nie będą miały do nich dostępu. Każdy ma bowiem prawo do ochrony dobrego imienia, a nikomu nie trzeba chyba wyjaśniać, jak stygmatyzujące potrafią być podejrzenia, czy oskarżenia nawet nie te celowo fałszywe, ale i te wynikające np. z niewiedzy albo błędnych przekonań.

Czy spotkał się Pan z przypadkiem nadużywania istniejących w Urzędzie m.st. Warszawy procedur antykorupcyjnych np. w celu uzyskania ochrony przed zwolnieniem?

Tak, mieliśmy takie sytuacje. Mamy oczywiście świadomość, że jeżeli pojawiają się procedury, które mogą uchronić pracownika przed zwolnieniem, czy niekorzystną - z punktu widzenia pracownika – zmianą stanowiska, to znajdą się osoby, które będą chciały je wykorzystać i nadużyć. Z pewnością też takich przypadków będzie więcej po wejściu w życie przepisów dyrektywy i krajowych o ochronie sygnalistów. Na takie sytuacje też trzeba być przygotowanym.

Michał Cyrankiewicz-Gortyński

Redaktor